Tutaj na zdjęciu pudding śniadaniowy, inspirowany przepisem na Creme brulee z "Zaskakującego tofu" - zaczęłam robić, po czym odkryłam, ze wymaga dłuższego pieczenia, na które nie miałam czasu, więc zmieniłam strategię i zapakowałam do lodówki stworzoną masę, podzieloną na małe porcje. Krem to po prostu miks tofu i perłowej tapioki z przyprawami, roztarty na w miarę gładko i schłodzony przez noc. Posypałam go brązowym cukrem, bo był dość mało wyrazisty w smaku. Przepis specjalnie mnie nie powalił, ale myślę, że jest dobrą bazą do dalszych eksperymentów, więc zachęcam do spróbowania. A kto wie, może zrobione po bożemu i upieczone jest znacznie ciekawsze?:D
sobota, 15 maja 2010
Z tofu i tapioki
Widzę, że zagadka wciąga:) Rozwiązanie jest zaskakujące, choć proste - przyznam się, że ubawiły mnie komentarze na temat buraków, chleb to oczywiście pumpernikiel, pytanie, co leży na nim:D Poczekam jeszcze parę dni i podam odpowiedź w przyszłym tygodniu.
Tutaj na zdjęciu pudding śniadaniowy, inspirowany przepisem na Creme brulee z "Zaskakującego tofu" - zaczęłam robić, po czym odkryłam, ze wymaga dłuższego pieczenia, na które nie miałam czasu, więc zmieniłam strategię i zapakowałam do lodówki stworzoną masę, podzieloną na małe porcje. Krem to po prostu miks tofu i perłowej tapioki z przyprawami, roztarty na w miarę gładko i schłodzony przez noc. Posypałam go brązowym cukrem, bo był dość mało wyrazisty w smaku. Przepis specjalnie mnie nie powalił, ale myślę, że jest dobrą bazą do dalszych eksperymentów, więc zachęcam do spróbowania. A kto wie, może zrobione po bożemu i upieczone jest znacznie ciekawsze?:D
Tutaj na zdjęciu pudding śniadaniowy, inspirowany przepisem na Creme brulee z "Zaskakującego tofu" - zaczęłam robić, po czym odkryłam, ze wymaga dłuższego pieczenia, na które nie miałam czasu, więc zmieniłam strategię i zapakowałam do lodówki stworzoną masę, podzieloną na małe porcje. Krem to po prostu miks tofu i perłowej tapioki z przyprawami, roztarty na w miarę gładko i schłodzony przez noc. Posypałam go brązowym cukrem, bo był dość mało wyrazisty w smaku. Przepis specjalnie mnie nie powalił, ale myślę, że jest dobrą bazą do dalszych eksperymentów, więc zachęcam do spróbowania. A kto wie, może zrobione po bożemu i upieczone jest znacznie ciekawsze?:D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisz na temat :>