
Przepis na 4 osoby. Ja zrobiłam z połowy i wyszedł mi wielki, gruby i ciężki omlet, do którego przewracania potrzebne były 2 osoby i który łatwo było przypalić (jak widać na załączonym obrazku). Smak rekompensuje wszelkie trudy i frustracje, poza tym zawsze możecie podzielić masę i smażyć na mniejszych patelniach, więc do roboty:
szklanka wody
3 średnie ziemniaki
1 cukinia (średnia, trochę większa od ogórka szklarniowego)
duża, słodka cebula (biała)
4 łyżki mąki z cieciorki - besan (ja użyłam więcej kukurydzianej)
3 łyżki mąki kukurydzianej
patruszka, pieprz, oregano, sół
oliwa do smażenia (nie radzę robić na oleju, będzie zupełnie inny smak)
Obrać i poszatkować ziemniaki i cebulę (osobno). Rozgrzać oliwę na patelni (mniej więcej tyle oliwy, żeby przykryła całe dno półcentymetrową warstewką) dodając soli do smaku. Kiedy będą prawie miękkie dodać cebulę i smażyć razem aż dojdą. Zdjąć z patelni i odlać pozostałą oliwę.
Wymieszać dokładnie na gładko wodę z mąkami i przyprawami. Mieszanka powinna mieć konsystencję średniogęstego ciasta naleśnikowego - ok. 60% wody. Dodać startą na drobnej tarce cukinię i wymieszać. Dodać cebulę i ziemniaki i wszystko ostrożnie wymieszać.
Rozgrzać patelnię z pozostałą po smażeniu oliwą i przełożyć masę na patelnię, rozprowadzając ją równomiernie po całej szerokości tak, żeby dotykała ścianek (dobrze jest wysmarować je dokładnie oliwą). Tu moja uwaga: ideą tortilli jest to, że jest gruba - przynajmniej 2 cm - i zajmuje całą patelnię, żeby usmażyła się po bokach. Jak już zauważyłam wcześniej, a wy zapewne też przy podnoszeniu miski z masą na tortillę, jest to dość ciężkie, ale jeżeli chcecie mieć ułatwioną pracę przy przewracaniu MUSICIE wziąć mniejszą w średnicy patelnię - nie ma sensu robić cieńszej tortilli, bo złamie się wam przy przewracaniu, no i to już nie będzie tortilla, tylko omlet.
Smażymy z jednej strony na małym ogniu, żeby się nie spaliła (o czym ja zapomniałam) i pilnujemy brzegów - kiedy zaczną same odchodzić albo będzie można je łatwo podważyć, a na wierzchu pojawią się bąbelki, przewracamy całe ustrojstwo za pomocą pokrywki - łopatką się nie da, chyba że macie bardzo małą patelnię, wtedy można użyć dużej łyżki cedzakowej. W Hiszpanii sprzedają do tortilli takie specjalne podwójne, dwustronne patelnie (podobne do pojawiających się u nas patelni do naleśników) i chyba sobie taką sprawię :)
Smażymy z drugiej strony aż łopatka wsunięta pod spód nie będzie czysta, możemy też użyć wykałaczki i sprawdzić jak ciasto w piekarniku, wkłuwając ją kilka cm od środka i sprawdzając, czy wyjdzie czysta. Zdejmujemy patelnię z ognia, tortillę z patelni i zostawiamy na kilka minut, żeby osiągnęła właściwą sobie strukturę (czyli trochę osiadła). I jemy, na ciepło albo na zimno, w towarzystwie jakiegoś sosu :)

Jak już wspomniałam, to była moja pierwsza tortilla i jestem z niej dumna, bo poza leciutkim rozlatywaniem się spowodowanym zapewne brakiem mąki besan i przypaleniem z jednej strony wyszła idealnie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisz na temat :>