W związku z powyższym zafundowałam sobie w sobotę duże śniadanie:
sojecznica na tostach z chleba kukurydzianego, parówka wędzona, jeden pudding z ciasteczkami zbozowymi i kandyzowanym imbirem, sok pomarańczowy i kawa. I najlepsze jest to, że takie duże śniadanie musiałam zjeść bardzo szybko, bo spieszyłam się na manifestację przeciwko naturalnym futrom - tyle że manifestacja była godzinę później niż mi się wydawało, a ja wszystko poprzekładałam tak, że móc tam być na 11. Cudowny weekend.
i tak pewnie już wszystkie valsoie wykupilas, to nawet nie biegne :) no a z demonstracją to szkoda, ze Ciebie nie bylo -ale spoko, beda inne okazje :)
OdpowiedzUsuńnie ma jak porządne śniadanie , po udanych zakupach
OdpowiedzUsuńwiesz ze te krowki sojowe sa nievegan.. wiesz prawda?
OdpowiedzUsuńcoś ty, pełno ich było, chyba jakaś nowa dostawa - w tym Carrefourze w Pestce.
OdpowiedzUsuńCzemu sa niewege? bo z lecytyną?
Sprawdzałaś date przydatności do spożycia? Może nie idą, to zrobili obniżkę ;). Kiedyś jadłem jakieś krówki sojowe kupione w Carrefourze i była laktoza. Nie jestem do końca pewnien, bo to było dawno i mogłem przekręcić. Pamiętam że na opakowaniu zbiorczym był inny skład a na papierku inny ;).
OdpowiedzUsuńmichu
Hej, chciałam Cię poinformować, że wyróżniłam Twój blog. Pozdrawiam! Więcej info u mnie :)
OdpowiedzUsuńA co to jest to w różowym opakowaniu?
OdpowiedzUsuńData dobra, valsoje ogólnie potaniały chyba, bo w Piotrze i Pawle też były 2,5 zł mniej. Co do składu to fakt, inny, i jest tam wpisany tłuszcz cukierniczy który jest niewiadomoczym. Dobrze wiedzieć. Co do czerwonego, to to jest imbir kandyzowany, a za wyróżnienie serdecznie dziękuję:)
OdpowiedzUsuńmusisz mi kiedyś tą sojecznicę zrobić, bo sama się za nią nie zabiorę nigdy ;)
OdpowiedzUsuńta czekolada gruszkowa jest nieweganska :(
OdpowiedzUsuńjest, odkryłam to potem. a szkoda, dobra byla:/
OdpowiedzUsuń