Gotowe, suche mieszanki na "mielone sojowe" zawsze mi się podobały, jako bardzo praktyczna (dodać tylko wodę) i smaczniejsza alternatywa dla suchych kotletów sojowych, po które, podobnie jak pieczarki, sięgam tylko w ostateczności - choć ostatnio się to zmieniło po tym, jak obejrzałam program o kurczaku tandoori i okazało się, że rzeczone suche kotlety wychodzą w takiej mieszance przypraw bardzo smaczne i lepsze od seitanu. Suche mieszanki na mielone zawierają suszone białko, więc nie są wegańskie, ale jak uczy doświadczenie każdego weganina, jajko jest wiązadłem nie niezbędnym i postanowiłam zrobić sobie prawie identyczną mieszankę w domu. Rezultat był bardzo smaczny i wcale nie lepił się gorzej. Potrzebujemy:
szklankę suchego granulatu sojowego
pół szklanki bułki tartej
ćwierć szklanki mąki kukurydzianej
pół opakowania gotowej mieszanki przypraw, ja użyłam jakiejś do mięsa - złocity kurczak albo inna bzdura; jeżeli tworzycie wlasną mieszankę, przypraw powinna być spora garść
2 łyzki płatków drożdżowych (nie są niezbędne, po prostu lubię je wrzucac gdzie popadnie)
duża szczypta soli
opcjonalnie: odrobina bulionu w proszku, jeżeli używacie, albo sos chili, albo jakaś musztarda - coś, czego używacie do moczenia kotletów sojowych lub granulatu.
Suchą całość dokładnie mieszamy i przesypujemy do pojemnika na zaś albo od razu przygotowywujemy klopsiki czy burgery:
do wybranej ilości suchej mieszanki dodajemy łyżkę - dwie oleju (proporcjonalnie) i zalewamy wrzątkiem, mieszając, do osiągnięcia konsystencji nieco za rzadkiej na lepienie. Przykrywamy i zostawiamy na kilka minut, żeby nasiąkło, po czym intensywnie mieszamy sprawdzając, czy nie ma suchych miejsc, czy masa nie jest za gęsta/za rzadka, i studząc ją. Kiedy wystygnie lepimy klopsiki i smazymy czy pieczemy jak zwykle. Z tej porcji wyszło mi 10 burgerów jak na zdjęciu:
bardzo lubię tak urozmaicać sobie obiadki :)
OdpowiedzUsuńMój mąż byłby zachwycony takim obiadem :)
OdpowiedzUsuńte płatki drożdżowe mnie zaciekawiły. no a same burgery.. pyszne na wiosenny obiad.
OdpowiedzUsuńJa polecam zamiast granulatu sojowego, kupić zwykłą soję, ugotować i z niej przyrządzić burgery. :-)
OdpowiedzUsuńmuszę wypróbować, bo obkupiłam się w granulat i tak leży od tego czasu w szafce:)
OdpowiedzUsuńJa granulat kupuję tylko wtedy, kiedy zachce mi się chili, a potem też zalega w szafce, aż przyjdzie koniec miesiąca i robię z niego burgery. Takie szybkie naprawdę się przydają.
OdpowiedzUsuńClases - ze świeżej soi smakują zupełnie inaczej i zdecydowanie nie są szybkim daniem, a tu o to głównie chodzi. Przyznam, że mi się nie chce ich robić, poza tym nie przepadam za gotowaną soją.