Robiłam tak naprawdę na oko, ale proporcje są mniej więcej takie:
szklanka zwykłej mąki (niestety, nigdy nie wyszło mi dobre ciasto na mące razowej czy graham; spróbuję jeszcze następnym razem pół na pół graham ze zwykłą, ale wygląda na to, że musi być drobno zmielona)
łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki sosu sojowego
łyżka oliwy z oliwek
szczypta kurkumy
szczypta papryki
szczypta pieprzu
mleko sojowe, ok 2 szklanek
dowolna ilość dowolnych drylowanych oliwek
W dużej misce mieszamy mąki z sosem sojowym i przyprawami. Dolewamy powoli mleko sojowe, aż osiągniemy konsystencję gęstego, ale płynnego ciasta. Dodajemy posiekane lub pokrojone (moje były "w oponki") oliwki i starannie mieszamy tak, żeby w całości oblepiły się ciastem. Dolewamy jeszcze trochę mleka, żeby przywrócić ciastu konsystencję sprzed dodania oliwek i nakładamy do wysmarowanej tłuszczem gofrownicy - sprawdziłam, żadne wegańskie gofry nie odchodzą od maszyny same, każdą trzeba oliwić! Pieczemy nie zważając na wbudowane lampki i termostat tak długo, aż nie zobaczymy kłębów pary i nie poczujemy zapachu gotowych gofrów.
One będą dobre z jakimś smarowidłem typu serek, na pewno, ale ja nie chciałam psuć sobie smaku ciasta i obłożyłam je tylko świeżymi warzywami (i cebulką). Do picia sok pomarańczowy.
lubię bardzo oliwki. zielone.
OdpowiedzUsuńale w połączeniu z goframi jakoś trudno mi je sobie wyobrazic :-) chciałabym spróbowac.
Ciekawy przepis :D Szkoda że u mnie mleko sojowe kosztuje fortunę, dlatego nie będę wiedziała czego ty spróbowałaś, ale spróbuje zastąpić mleko sojowe krowim i zobaczymy co z tego wyjdzie :D
OdpowiedzUsuńpychaaa! właśnie jem;]
OdpowiedzUsuńCieszę się, że smakowało :) Co do mleka krowiego, to polecam zastępowanie chudym, bo sojowe nie jest zbyt tłuste i takie na przykład 3,2% mogłoby zmienić efekt.
OdpowiedzUsuń