piątek, 6 marca 2009

sobota - ŚMIERĆ MACNAPKOM!!!

Strasznie mnie rozbawił znaleziony na VegCooking przepis na wegańskiego MacMuffina - na wypadek, gdyby ktoś nie skojarzył, to ta absurdalna kanapka z oferty śniadaniowej, której cechą charakterystyczną jest idealnie koliste jajko z foremki. Pomysł wycięcia takiego jajka szklanką z tofu (i dorobienia mu perfekcyjnie okrągłego żółtka z kurkumy) wydał mi się niesamowicie dobry i oto przystąpiłam do pracy, jak zwykle z pewnymi modyfikacjami.


Oryginalny przepis zakłada następującą listę składników:

  • mąkę kukurydzianą
  • pieprz i sól
  • granulowany czosnek
  • czerwoną paprykę w płatkach
  • twarde tofu
  • sos sojowy
  • wędlinę sojową w kształcie kanapki
  • wege majonez lub guacamole lub ostry sos
  • angielskie muffinki
Więc przede wszystkim nie mam pojęcia co to są te muffinki i nie chcę wiedzieć, a poza tym przepis jest koszmarnie nudny - nie zakłada robienia żółtych środków na tofu, za to każe je panierować przed smażeniem, przyklejać do obślizgłych produktów mięsopodobnych i polewać majonezem. W żaden sposób nie przypomina to mojego rozumienia dobrej kanapki, ani nawet MacUstrojstwa (gdzie plastikowa sałata??), więc pierwszą modyfikacją, jaką poczyniłam, było wywalenie wszystkich składników panierki oraz podmienienie przypraw.

Potem zlikwidowałam wędlinę, chociaż kusiło mnie zrobienie tego fałszywego bekonu, ale uznałam, że to za dużo tofu na raz (głównie finansowo). Dodałam zieleninę w postaci świeżego szpinaku (taki on świeży jak ja mięsożerna) i, przede wszystkim, zastąpiłam nieznane (i przez to potencjalnie groźne) muffinki swojskimi pyzami drożdżowymi. A dlaczego nie bułką? Bułki w Macu są miękkie, gumowate i sprężyste, poza tym pyzy mają krótszą listę składników od pakowanych w plastik bułek burgerowych, co wpływa na ich wiarygodność w moich oczach.


Oto moja wersja śniadaniowej MacNapki - nazwijmy ją CanApką (yes, you can! have a vegan egg muffin):

  • 2 średniej wielkości pyzy drożdżowe, w wielkopolskim (jedynym słusznym) rozumieniu tego słowa
  • kostka tofu (twardego, ale wilgotnego - bo wyjdzie niedobre)
  • łyżka musztardy
  • łyżeczka kurkumy lub dowolnej masali w kolorze żółtawym
  • sól/sol jajeczna
  • świeży szpinak lub inne zielsko
  • gęsty sos pomidorowy lub 1/3 puszki krojonych pomidorów, co wg mnie jest lepszym pomysłem, zwłaszcza jeżeli są z dodatkiem przypraw
  • olej do smażenia

Zaczynamy, moi drodzy, od tego, że bierzemy pyzę oraz kilka przedmiotów kuchennych o okrągłych krawędziach - kieliszek, szklankę, foremkę do ciastek - i sprawdzamy, która pasuje średnicą do naszej przyszłej bułki. Po ustaleniu tegoż bierzemy kostkę tofu i przecinamy ją na 2 nierówne plastry (np 2/5 i 3/5); bierzemy grubszy plaster i robimy z niego 2 równe plastry, z których następnie wycinamy 2 białe, śliczne kółeczka. Kółeczka nacieramy solą lub solą jajeczną, jeżeli ktoś ma (ja na przykład mam, ale na to nie wpadłam), i odkładamy na deskę. Rozgrzewamy olej na małej patelni.

W filiżance mieszamy musztardę z kurkumą na gęstą pastę; bierzemy po łyżeczce tej pasty i nakładamy na środek kółeczek z tofu, starając się stworzyć okrągłą plamkę. Tofu w takiej postaci leży i czeka na smażenie; nakładamy je na patelnię najpierw tą stroną bez musztardy, żeby kolorek sie przyjął (jak komuś w ogóle zależy to mozna zostawić je tak na noc w lodówce). Na tym etapie tofu wygląda tak:




Smażymy z jednej strony na złoto, po czym delikatnie zdejmujemy większą część pasty i przewracamy jednym ruchem na drugą stronę, żeby się nie rozmazało. Podobną ostrożność zachowujemy przy zdejmowaniu z patelni.

Teraz przecinamy pyzy na połówki i na rozgrzanej (i nie brudnej od musztardy :P) patelni rumienimy wszystkie cztery kawałki z obu stron. Patelnia grillowa ma w tym wypadku zdecydowaną przewagę konceptualną:



Teraz właściwie wszystko już jest zrobione i pozostaje złożyć naszą CanApkę w jedną całość; osobiście proponuję następującą kolejność:

  1. Dół bułki
  2. cienka warstwa sosu pomidorowego, albo i nawet nie
  3. warstwa zielska, ulubionej grubości
  4. plaster tofu żółtą plamką do góry
  5. reszta pasty musztardowej położona na ta plamkę, w celu wzmocnienia efektu
  6. warstwa sosu pomidorowego (u mnie to były kawałki pomidorów w sosie własnym:P)
  7. góra bułki

Poniżej prezentacja: na pierwszym planie CanApka w stanie połowicznego rozkładu, na drugim - gotowa:




Dzisiejszy odcinek był wstępem do akcji pt "To co wy właściwie jecie? (...) Aaaano tak, soję".

(poza tym uprzedzam, że jako opóźnione blogowo dziecko odkryłam teraz strony z jedzeniowymi gifami i bedę je wstawiać jak trzynastoletni pokemon)

3 komentarze:

  1. Foarte interesat subiectul postat de tine, m-am uitat pe blogul tau si imi place ce am vazu am sa mai revin cu siguranta.
    O zi buna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widze, ze i Tobie / Wam zadaja to samo pytanie ;) Bardzo mnie to zawsze bawi, gdy ktos mnie pyta : no to co Wy wlasciwie jecie? makaron tylko? :)
    A te niby-jajka swietnie wygladaja!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako, że od jakiegoś czasu czytam i testuję Twoje przepisy, przyznaję wyróżnienie Kreativ Blogger Award. Szczegóły na naszym blogu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Pisz na temat :>

Ranking i toplista blogów i stron