Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tempeh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tempeh. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 stycznia 2010

Pieczony tempeh do kanapek

Jak napisałam w poprzednim poście, miałam pewne problemy z komórką, ale w końcu udało mi się wydobyć zdjęcia:)

Pieczone tempeh powstało na potrzeby obiadu, ale że było go stanowczo za dużo, zostawiłam trochę do kanapek na śniadanie i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Bardzo je lubię, ale ciągle jem po prostu krojone i ewentualnie podgrzane, a że na obiad miałam tam wyszukaną potrawę jak frytki postanowiłam trochę się postarać i wraz z nimi upiec też tempeh. Po przeczytaniu iluś przepisów w internecie doszłam do kompilacji smaków, która wydawała się najsmaczniejsza dla mnie - oto przepis:



1 paczka smażonego tempeh (lub 100g świeżego, jeżeli ktoś ma)
pół szklanki przecieru pomidorowego
2 łyżki ciemnego sosu sojowego
szklanka wody

W naczyniu żaroodpornym mieszamy przecier i sos, dolewamy pół szklanki wody. Tempeh kroimy na plastry i układamy na dnie naczynia. Dolewamy tyle wody, żeby sos przykrywał tempeh na ok 0,5 cm. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 250 stopni na pół godziny - tempeh jest gotowy gdy cały sos wyparuje i zostawi gęstą warstwę na jedzeniu.

Jemy ciepły lub wstawiamy do lodówki na kilka godzin - przegryzie się i będzie jeszcze smaczniejszy. Jemy na kanapkach, jak plastry pieczeni.


Szukając przepisu na tempeh trafiłam na fajny fiński blog z ciekawymi przepisami, i część z nich zamierzam zrobić w najbliższym czasie:

Ciasto truskawkowe - śliczne i różowe, jak można takiego nie chcieć?
Ciasto migdałowe
Babeczki kiwi - popatrzcie na to zdjęcie i powiedzcie, że nie macie ochoty na słodycze.
Ciasto daktylowe - jako że zawiera świeże daktyle mogę go nie zrobić tak szybko, ale wygląda pysznie.
Mleko sojowe z przyprawami - idealne na zimny dzień.
W związku z moim postanowieniem pralinkowym: słodkie marmoladki, krówki mocha , chokladbollar oraz z innej beczki (bloga) - rachatłukum, które uwielbiam
krem z nerkowców z tego przepisu i nadzienie do tartaletek z tego
dwa rodzaje klopsików idealne na drugie śniadanie na wynos: lwie głowy oraz tofuklopsy
marchewki duszone w winie - uwielbiam duszone marchewki
Sezamowo-fasolowe krokiety
Farinata w ramach pieczywa na rano
Czekoladowe ciasta - kwadratowe, pijane i dekadenckie
prześliczne czekomorelowe babeczki i czekoladowe ciastka z czerwonym winem - kto by ich nie zrobił?
ciacho kawowo-cynamonowe (czy widać po tej liście, że brakuje mi świątecznej nadwyżki cukru?)
migdałowe zawijańce

Żeby nie było, że to jakaś reklama innego bloga, na innych też znalazłam ciekawe przepisy - tylko że je czytam regularnie, więc nie uzbierały się w takiej ilości:

Podwójnie zielona zupa na szare dni
coś, co może być ciekawe, czyli krem z cieciorki z miętą
sos grzybowy na nerkowcach, zapowiada się ciekawie
Interesujący przepis na makaron z orzechami
na moją miłość do awokado - Muffaletta
Batoniki figowe które miałam właściwie robić po świętach, ale powstrzymał mnie absolutny brak płatków owsianych w sklepach. Bardzo dziwne.
śmieszne ciacha które wołają do mnie "zweganizuj nas!"

miłego czytania ;)

środa, 4 listopada 2009

Sojecznica czosnkowo-cebulowa na pierwszy śnieg

Pierwszy śnieg (a niech cię szlag, wracaj skąd przyszedłeś, idź zaskakiwać Greków i Hiszpanów) miała powitać domowa gorąca czekolada przyrządzana w tygielku, ale czekoladę zgubiłam. Tabliczkę. Dzisiaj jest ten dzień, kiedy rzeczy po prostu się gubią.

Zamiast gorącej czekolady przyrządziłam sojecznicę na grzankach, z tofu czosnkowego z małą, posiekaną cebulką i kawałeczków smażonego tempeh, przyprawioną czarną solą i pieprzem syczuańskim (który wziął się u nas nie wiadomo skąd, możliwe, że został od poprzednich lokatorów, jako że byli Chińczykami. Z powodów powyższych specyfikacja pieprzu nieznana). Podlałam całość odrobiną mleka sojowego, żeby nabrała puszystości, i położyłam na pokruszonych tostach. Przed zjedzeniem polałam sosem do okonomiyaki, o którym dla odmiany coś wiem - że prawdopodobnie składa się z mieszanki sosu sojowego, keczupu i przypraw, a w każdym razie jest pyszny. Podobno Japończycy dziwią się strasznie i oburzają, kiedy tego sosu używa się do innych potraw, co jest o tyle dziwne, że okonomiyaki to po prostu smażone na blasze cokolwiek :)

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Sojecznica z papryką i kukurydzą

Przyjechali do mnie goście, więc gotuję teraz w o wiele większych ilościach i powstał problem porannego wyżywienia ludzi nie gustujących w maśle orzechowym i dżemie :) Zgarnęłam dzisiaj rano resztki z lodówki - pół kostki naturalnego tofu, ćwierć wędzonego, 2 łyżki wędzonego tempeh, 1/3 pomarańczowej papryki, kilka łyżek kukurydzy z puszki. Tofu i tempeh pokruszyłam do miseczki, paprykę pokroiłam w paski i podsmażyłam na oliwie, wsypałam zawartość miseczki posypaną sambar masalą i wędzoną papryką, podsmażyłam wszystko na złoto dodając na końcu kukurydzę i wszystko wymieszałam z garścią prażonej cebuli, która jest dobra na wszystko.


Razem z grzankami, dojrzałymi jabłkami i zieloną herbatą sojecznica wzbudziła duży entuzjazm :)

niedziela, 19 lipca 2009

Śniadanie do łóżka

Tosty z wegańskim majonezem, plastrami tempeh i pomidorem posypanym posypką miso.


Dostałam od koleżanki ekskluzywną japońską zieloną herbatę - trójkątna torebka widoczna powyżej, zrobiona jest nie z papieru, ale z cienkiego materiału (być może na tym polega jej ekskluzywność). Tego gatunku w Polsce się nie pije, ma szpinakowy kolor i trawiasty posmak, jest mniej gorzka niż chińskie i dobrze gasi pragnienie. Poniżej torebka jakby ktoś bardzo się interesował:

W życiu bym nie powiedziała, że herbata może smakować trawą, i do tego jeszcze za to ją polubię...

sobota, 4 lipca 2009

Pasta z ziołowego tofu

Nie miałam dzisiaj ochoty na samo (mokre) tofu na tostach, ani tym bardziej na smażenie, więc postanowiłam po prostu rozgnieść je z paroma dodatkami i użyć jako smarowidła. Na 2 tosty wzięłam ćwierć kostki ziołowego tofu, pokroiłam je w drobną kostkę i rozgniotłam dokładnie widelcem. Wymieszałam z łyżką majonezu sojowego i łyżeczką płatków drożdżowych na jednorodną pastę, a na końcu dodałam 2 plasterki wędzonego tempeh pokrojonego w ukośne słupki (nie mam pojęcia jak to się nazywa) i wymieszałam.


Kupiłam wczoraj koszyczek pomidorów koktajlowych na przecenie i chciałam coś z nich dzisiaj rano zrobić, ale ocalały tylko dwa, a reszta powróciła do natury, więc po prostu dołożyłam je jako dodatek. W szklance mrożona herbata, zielona z miętą, idealna na upały.


Tak sobie patrzę na ten przepis i widzę, że odpowiada stereotypowi wegańskiego przepisu - żadnego składnika znanego potocznemu obserwatorowi:D No cóż, potoczny obserwatorze, doszkol się, to są naprawdę smaczne rzeczy.

niedziela, 7 czerwca 2009

Czerwcowe pudełka

To chyba będą ostatnie czerwcowe pudełka, bo nie będę zostawać w pracy tak długo, żeby jeść regularne drugie śniadanie. Nie są zbyt kreatywne, bo ostatnio byłam ciągle śpiąca i brałam to, co było :)


Po lewej: sałata z marynowanymi cebulkami - mój klasyk

Pośrodku: sojecznica z tempeh

Po prawej: bagietka pokrojona w kawałeczki

Wypróbowałam sposób na sojecznicę zamieszczony w Vegan Brunch, który różni się od mojego kolejnością przygotowania - najpierw podsmaża się tofu, a kiedy się zezłoci, dolewa wodę z przyprawami. Wydawało się to fajne, ale wyszło bardzo słone i suche, więc chyba zostanę przy swoim tradycyjnym sposobie.



Po lewej: plasterki mortadeli sojowej i smażonego tempeh - mało oryginalnie

Pośrodku: placuszki ziemniaczane z czarnym sezamem

Po prawej: sałata, sama, bo nawet cebulki mi się skończyły :)


Przy okazji mogę zdradzić sekret - wszyscy się zastanawiają jakim cudem nie rozwalają mi się kotlety ziemniaczane bez jajka. Odpowiedź brzmi - robię je z puree w proszku :P Nienawidzę obierać ziemniaków...

czwartek, 28 maja 2009

Sałatka z tempeh i soczewicy

Pyszna, lekka i sycąca sałatka zrobiona właściwie z resztek, z chlebem idealna na drugie śniadanie:



3 duże liście sałaty
pół szklanki ugotowanej brązowej ciecierzycy
50 g wędzonego tempeh
łyżka siekanych orzechów włoskich
kilka plastrów awokado (opcjonalnie)

Sałatę myjemy i suszymy, rwiemy na kawałki. Tempeh kroimy w drobną kostkę, mieszamy razem z sałatą, soczewicą i orzechami. Ja dodałam jeszcze trochę awokado, które zabezpieczyłam przed zgorzknieniem odrobiną octu jabłkowego - nie jest ono koniecznym składnikiem, ale nadaje przyjemnego posmaku sałatce, zwłaszcza, że jest ona bez dodatków.

Nie użyłam tu żadnego sosu, bo brałam sałatkę na wynos; dodatkiem był chleb pełnoziarnisty ("aztecki":P) i jogurt naturalny.


czwartek, 5 marca 2009

pudełeczka dwa

W pierwszym pudełku po lewej makaron koła młyńskie z soczewicą, tak jak tutaj; po prawej sojecznica z tempeh i parówką sojową, tak jak tutaj.



W drugim pudełku po lewej mamy grillowane tofu z solą i pieprzem, po prawej makaron spaghetti z połówkami nadziewanych oliwek i sosem sambal oelek w pojemniczku z Hello Kitty.

niedziela, 1 marca 2009

Kanapka szpinakowa z tempeh

W roli chleba wystąpiły dwa plastry placka szpinakowego, na który wcześniej podawałam przepis. Jako "nadzienie" mamy plastry smażonego tempeh i przecier pomidorowy. Do tego jedna mandarynka i herbata truskawkowa z wanilią.

poniedziałek, 8 grudnia 2008

Paprykarz tempehowy



Kupiłam krem/koncentrat pomidorowy z dodatkiem cebuli - w tubce Oro di Parma - i jego smak jako smarowidła na kanapce podsunął mi pewien pomysł:


100 g tempeh (smażonego lub świeżego)
pół tubki koncentratu pomidorowego z cebulą Oro di Parma (albo inny o tym smaku)
3 łyżki musztardy Indyjskiej (z pomidorami)
sól, pieprz

Jeżeli macie już smażony tempeh możecie po prostu wszystko wymieszać i przejść do następnego etapu. Jeżeli go smażycie, nalejcie trochę oleju na patelnię i podsmażcie pokruszony tempeh przez 2-3 minuty, następnie dodajcie musztardę i koncentrat i smażcie jeszcze 2 minuty. Pozostawcie na patelni do ostygnięcia. Zmiksujcie wszystko na masę z wyraźnie widocznymi kawałkami tempeh, ale dość rozdrobnionymi (nie wiem jak się nazywa ten mikser z wirującymi w walcowatym pojemniku ostrzami, nie chodzi mi tu o koktailowy tylko taki do siekania warzyw). Przyprawcie i podawajcie na grubych tostach :)


W małej filiżance przekąska z awokado: jedno małe pokrojone awokado, łyżka soku z cytryny, sól i pieprz. Nie dość, że smaczne, to jeszcze pasuje do paprykarzu :)


Właściwie to w tym przepisie nie ma papryki.. ale w p. szczecińskim też nie ;)

poniedziałek, 24 listopada 2008

Udawany tuńczyk?

Jestem z zasady przeciwna sojowemu mięsu, serom i tym podobnym rzeczom, uznając, że jakość jedzenia powinna istnieć sama w sobie, a nie w odniesieniu do czegoś dawnego, tak jakby ciasto z tofu było akceptowalne li i jedynie jako ubogi kuzyn ciasta z serem, przeznaczony tylko dla nieszczęśników, którzy już naprawdę tego sera nie mogą, ale - w domyśle - bardzo by chcieli i żałują tego w każdej sekundzie życia.

Tej pasty kanapkowej jednak nie da się nazwać inaczej :D Po prostu smakuje jak tuńczyk z puszki. Albo jak wędzony kurczak, to wersja mojej współlokatorki - oceńcie sami:


Przepis:

paczka wędzonego tempeh (taka próżniowo pakowana, nie wiem, ile to jest)
oliwa
łyżka soku z cytryny (świeżego)
łyżeczka granulowanego czosnku (chodzi o taką przyprawę, nie o świeży)
pieprz
sól
ewentualnie sos imbirowy, który ja dodałam - odrobinkę, bo jest baaardzo pikantny...

Tempeh pokruszyć na kawałki do miseczki i dodać wszystkie przyprawy (soli po trochu) oraz sok z cytryny. Wlać na próbę 3-4 łyżki oliwy i zacząć miksować blenderem na gładką masę. Jeżeli nie chce się miksować, dolewać powoli oliwę tak, żeby całość stała się kremowa. Odstawić na 5 minut, żeby przyprawy się związały, spróbować i ewentualnie doprawić.



Tutaj na prześwietlonym zdjęciu z chlebem cebulowym i kawałkami cukinii.

Przepis został zainspirowany pasztetem z tempeh z tej strony, ale to czysta inspiracja - uznanie, że można go zmiksowac na pastę i tyle :)

wtorek, 21 października 2008

Sojecznica pomidorowa z tempeh

Kupiłam czarną sól, zwaną też solą jajeczną. Wbrew nazwie jest ciemnoczerwona, zawiera wapń, potas, magnez, sód, jod i żelazo i jest polecana osobom z problemami z ciśnieniem. Myślałam, że ten jajeczny smak to taki pic na wodę, ale rzeczywiście smakuje i pachnie jajkami.

Kupiłam też w końcu tempeh, co mnie bardzo ucieszyło (do czasu, kiedy zauważyłam, że jest już usmażony :/ ) i wykorzystałam oba te składniki do dzisiejszego śniadania. Najpierw podsmażyłam pokrojony w paski tempeh na suchej patelni (był już dość tłusty od tego fabrycznego smażenia), dodałam tofu namoczone na sojecznicę z dodatkiem soli jajecznej i podsmażyłam, a na koniec dodałam pomidory. Całość posypałam jeszcze odrobiną tej soli i wyszło naprawdę przepyszne.


Smacznego :)

poniedziałek, 9 czerwca 2008

Czasami kanapki nie są jednak zabójcze.

Tym razem bez truskawek - w weekendy bazarek zamknięty ;)

Udało mi się kupić tempeh. Wydawało mi się, że nigdy go nie jadłam, ale po namyśle stwierdzam, że jednak tak (tylko kiedy?). Miało być do obiadu, ale złamałam się i pokroiłam na kanapki: jako smarowidła użyłam sosu od obiadu, dodałam pomidory, ogórki i tempeh. Rezultat jest przepyszny:)



Do picia, monotonnie, herbata jaśminowa.
Ranking i toplista blogów i stron